mało się zgrywało zdjęć;)
ale już się nadrabia. na pierwszy ogień idą szparagi:)
a właściwie małe tary szparagowe.
wg przepisu, jest to ciasto francuskie, smarowane ricotta z cytryna i parmezane, a na to przekrojone na pol szparagi. pomysl przedni, jednak ricotta nie jest w moim domu stalym bywalcem, wiec zrobic sie nie dalo (Zrobi sie jutro;P).
u mnie wiec, i owszem ciasto francuskie,i smarowane mazidlem, i kladzione na to szparagi, i dodatkowo mozarella przykryte. a mazidlo to sos beszamelowy, z resztkami serow zalegajacych w lodówce, z pieprzem i galka muszkatalowa.
teraz nastrój śniadaniowy, bo cukinni z zupy nieco zostało, bo na śniadanie nic nie było.
nie powiem żeby to zdrowe było.. ale smaczne, no niestety:)
plastry cukini panierowane i smażone w dosyć głębokim tłuszczu;)
a potem, to już sama słodycz:)
najpierw mini pavlowy, czekoladowe.. jeszcze czuję ich smak:))
co i jak?
4 białka ubić na pianę, jak już ubita, dodawać cukru pudru (w przepisie koło 200g, ja wzięłam 170 i jest akurat). potem dwie łyżki kakao, pół łyzki octu, i 40g czekolady (ja posiekałam moim super wypasionym japońskim nożem. ha! przyszpanowałam;)).
na blachę/pergamin, robić paćki.. mnie wyszło sztuk 10 z takiej porcji.
nagrzać piekarnik do 180st, po czym wkladajac bezy zmniejszyc temp. do 150st. i piec 30min. na drugie tyle zostawić bezy w wyłączonym piekarniku.
potem było ciasto, niewarte nawet wspomnienia. taki bardziej 'wypasiony' piegus. mdły i nijaki.
ale na nim, była masa cukrowa!! bossz!! po co ktokolwiek kiedykolwiek mówił o masie z pianek, skoro ta masa cukrowa jest banalnie prosta do zrobienia, łatwa w obsłudze i o niebo lepsza!
80dag cukru pudru
10dag glukozy (ja daję tą w proszku, delekty, dostępna wszędzie:))
4 łyżeczki żelatyny
70ml wody
ja robiłam tak. w misce metalowej wlałam wodę, rozpuściłam żelatynę. postawiłam na garnek z gotującą się wodą, dodałam glukozę. wymieszałam porządnie, żeby nie było grudek,i wszystko żeby się rozpuściło.
gdy zdjęłam z garnka, płyn nie był nawet jakoś przesadnie gorący (sądze że jak się to robi bezpośrednio w garnku jest gorzej;)).
potem dodawałam cukier puder. bałam się że nie wyczuję odpowiedniego momentu, ale naprawdę wiadomo kiedy przestać:)
gotową masę wałkowałam na stolnicy posypanej mąką ziemniaczaną.
masa jest super!! żałuję że miałam bardzo mało czasu na ozdobienie ciasta, bo można się nią świetnie bawić. następnym razem muszę mieć jeszcze barwniki;D
a, na tort robiony w małej tortownicy (24 cm chyba) masy wystarczyło mi z połowy składników. i jeszcze trochę nawet zostało:)
no i oczywiście, najlepsze na koniec...
przepis żywcem użyty z kwestiasmaku.com , bo ja w ciastach dobra nie jestem, a ten przepis wyglądał sensownie, więc się go trzymałam:)
tort zrobił furorę..
być może to kwestia domowych wiśni, dodanych w dużych ilościach.
tort przekładałam sporą ilością zmiksowanych wiśni domowych, na to bita śmietana. płaty ciasta nasączyłam też likierem wiśniowo czkoladowym i sokiem z wiśni(tych wiśni domowych ofkors:))
a więc przepis kopiuję:
ciasto czekoladowe:
• 150 g masła
• 150 g drobnego cukru do pieczenia
• 6 jaj
• 1 tabliczka gorzkiej czekolady (100 g)
• pół łyżeczki aromatu waniliowego
• 150 g mąki pszennej
• 50 g mąki ziemniaczanej
• 1 łyżeczka proszku do pieczenia
Wiśnie:
• 450 g mrożonych wiśni bez pestek
• 2 łyżki cukru
• Do nasączenia: 3 - 4 łyżki alkoholu (wódki lub rumu)
Bita śmietana:
- 750 ml schłodzonej śmietanki kremówki
- 3 łyżki cukru pudru
- 1 łyżka cukru waniliowego
- 2 łyżeczki żelatyny
Dekoracja: słoiczek wiśni w zalewie
- Ciasto: Masło ucieram z cukrem. Dodaję kolejno żółtka, miksując po każdym dodanym żółtku. Mieszam z roztopioną i ostudzoną 1 tabliczką czekolady, a następnie z aromatem oraz przesianą mąką pszenną zmieszaną z mąką ziemniaczaną i proszkiem do pieczenia. Delikatnie łączę z ubitą na sztywno pianą z białek. Przekładam do formy 24 cm i wstawiam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Piekę przez około 45 minut. Całkowicie ostudzone ciasto kroję na 3 krążki.
- Wiśnie podgrzewam z 1/2 szklanki gorącej wody i cukrem. Gotuję przez kilka minut na małym ogniu, odcedzam i studzę. Sok zachowuję i mieszam z 3 łyżkami alkoholu. Nasączam nim krążki ciasta.
- Śmietankę ubijam z cukrem pudrem i cukrem waniliowym, mieszam z żelatyną (rozpuszczoną w niewielkiej ilości gorącej wody).
- Krążki tortu przekładam wiśniami i bitą śmietaną. Dekoruję wiśniami w zalewie.
a moje zjdęcie może nie tak atrakcyjne, ale co tam;>